sierpnia 14, 2018

Jak to jest z tymi marzeniami? - czyli 22 cytaty o marzeniach

Jak to jest z tymi marzeniami? - czyli 22 cytaty o marzeniach
Według mnie najpiękniejsze w marzeniach jest ich spełnianie. ツ

O co chodzi w marzeniach?
A o to, aby skupić się na sobie i swoich pragnieniach, a nie na potrzebach wszystkich dookoła.

Przygotowałam dla Was 22 moich ulubionych cytatów o marzeniach, każdy z nich jest inny, ale i każdy z Nas marzy o czymś innym.
Prawda?



"Marzenia się nie spełniają,
marzenia się spełnia."
~Jakub Bączek


"Nie wzdychaj do księżyca. Sięgnij po niego."
~Federico Moccia


"Jeśli potrafisz o czymś marzyć, to potrafisz także tego dokonać"
~Walt Disney


"To możliwość spełniania marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące."
~Paulo Coelho


"Chcesz być szczęśliwy, to po prostu bądź".


"Nie rezygnuj z marzeń, nigdy nie wiesz, kiedy okażą się potrzebne."
~Carlos Ruíz Zafón


"Marzenia poprawiają rzeczywistość."
~Bogusław Bujak


"Każdy ma prawo marzyć inaczej."
~Paulo Coelho


"Najpodlejszym złodziejem jest ten, kto okrada siebie z marzeń."
~Ewa Nowak


Nawet jeśli ty straciłaś wiarę w marzenia, one wciąż wierzą w ciebie.
~Katarzyna Michalak


"Kiedy wszystko cię przeraża, potrzebujesz marzeń nawet bardziej niż jedzenia."
~Silvana de Mari


"Kto nie ma odwagi do marzeń, nie będzie miał siły do walki."
~Paul Michael Zulehner


Tylko pamiętaj, by zawsze być sobą i nie bać się mówić tego, co myślisz, albo tego, by głośno marzyć.
~J.A. Redmerski


"Liczą się tylko marzenia. Bez nich jesteś niczym więcej niż pyłem na wietrze."
~Katarzyna Michalak


Rzeczywistość jest z tej samej przędzy co i marzenia.
~Władysław Stanisław Reymont


"Marzenia to realne cele z odroczonym terminem realizacji."


Marzenia są niebezpieczne: parzą niczym ogień i czasami potrafią spalić.
~Arthur Golden


Nie, marzenia nigdy nie są bez sensu. Marzenia to plany; dzięki nim twoje serce zaczyna bić, a kiedy zacznie, zaraz za nim podąża głowa.
~Tarryn Fisher


To zabawne - jako dzieci wierzymy, że możemy zostać, kim chcemy, znaleźć się tam, gdzie zapragniemy, bez ograniczeń. Oczekujemy czegoś niezwykłego, wierzymy w magię. Potem dorastamy i mijają lata niewinności. W nasze życie wkrada się rzeczywistość i nagle zdajemy sobie sprawę, że nie możemy zostać tym, kim chcemy, i musimy się zadowolić czymś pośledniejszym. Dlaczego ludzie przestają w siebie wierzyć? Dlaczego pozwalają, aby ich życiem rządziły fakty, liczby - wszystko, tylko nie marzenia?
~Cecelia Ahern


Śmiech i marzenia są sekretem lepszego życia.
~Federico Moccia


Brylant jest kawałkiem węgla, który zdołał zmienić swe marzenia w rzeczywistość.
~Ramon Gomez de la Serna


Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie; żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś.
~Victor Dixen




Koniecznie dajcie znać czy podoba Wam się wpis w takim stylu i czy chcecie więcej? ツ
Buziaki ;*

sierpnia 09, 2018

Ogród w wazonie - czyli Ja i moje dwie lewe ręce do kwiatów

Ogród w wazonie - czyli Ja i moje dwie lewe ręce do kwiatów
Moja mama i dziadek mają niesamowitą rękę do kwiatów.
Mają przepiękne ogrody, zielone, gęste i pełne pięknych kwiatów.

U mnie jedyna roślina, która ma szanse na przeżycie to kaktus, wszystkie kwiaty, które u mnie pomieszkiwały nie nacieszyły mojego oka zbyt długo.

Warto wspomnieć, że kwiaty lubię bardzo, ale chyba one mnie nie zbyt.

Jaki znalazłam złoty środek?

Chyba wszyscy słyszeli już o lasach w słoikach.
Ale, żeby nie iść zbyt bardzo na łatwiznę to zamiast wybrać gotową wersję takiego lasu, to postanowiłam wykonać go sobie sama.



Dlaczego w szkle?
Według mnie jest to bardzo efektowna ozdoba.
Z racji tego, że szklane słoiki czy wazony nie mają oworów aby nadmiar wody miał gdzie uciec, dno wyłożyłam kamyczkami, a i moje podlewanie jest inne, po prostu spryskuje obficie roślinkę wodą.
Ziemię przysypałam jeszcze delikatnie kamyczkami i powstało mi takie warstwowe ułożenie.
Nie przeszkadzała mi goła ziema ale tak jakoś poniosła mnie fantazja. :D



Jak możecie zobaczyć na zdjęciach nie jest on perfekcyjny.
Z racji tego, że mój wazon jest taki a nie inny, roślinka która się w nim znajduję jest tylko jedna.
Mimo to, wydaje mi się, że jest to dużo bardziej atrakcyjniejsze rozwiązanie niż roślina posadzona w zwykłej donicy.
Jest to taka moja interpretacja "ogrodu w wazonie".

Wykorzystałam do jego stworzenia pusty wazon, roślinkę zakupioną w jakimś ogrodniczym sklepie, trochę kamyczków, które pozostały mi gdy tworzyłam swoje akwarium oraz oczywiście ziemia.




Taka oto, gotowa ozdoba stoi na stole już drugi tydzień i cieszy Nasze oko. =)



Lubicie takie rozwiązania?

A może macie jakieś metody dla moich dwóch lewych rąk do kwiatów?

Buziaki ;*

sierpnia 05, 2018

Jak, po co i dlaczego... Czyli jak nauczyłam się regularnego picia wody?

Jak, po co i dlaczego... Czyli jak nauczyłam się regularnego picia wody?
O tym, że woda jest potrzebna naszemu organizmowi wiemy wszyscy, tylko nie wszyscy to praktykujemy.
Temat wody jest jak rzeka.
Ten temat jest aktualny o każdej porze roku, a teraz to już obowiązkowo musimy o tym pamiętać.

Lipiec a szczególnie sierpień zalał Nas upałami i przepięknym słońcem a nasz organizm potrzebuje jeszcze więcej wody aby prawidłowo funkcjonować. 

Nigdy jakoś nie było mi z piciem wody po drodze, ale w końcu chyba dojrzałam do tego, że przecież ma ona tyle świetnych właściwości i dobrze byłoby z nich skorzystać. 


Na początku szło mi to dość opornie.
Ale znalazłam na to sposób.
Do wody dorzucałam sobie jakiś dodatek czy to cytrynę, mięte a czasem nawet jedno i drugie. ツ
Było łatwiej i przyjemniej. :)
Z czasem samo weszło mi w krew to picie. :)
Ledwo rano otwierałam oczy a już sięgałam po butelkę. 

W dzień, czy to będąc z małą na spacerze czy nawet w domu, sprzątając czy siedząc przy komputerze miałam obok siebie wodę i sięgałam po nią nawet nie świadomie a czasem nawet z nudów, po to aby zająć czymś ręce.
Jest to mój mały - wielki sukces.

Dodam, że nauczyłam się tego w okresie zimowym.✴️✴️✴️
Dodatkowo zaraziłam tym wszystkim nie tylko Amelkę ale i męża.
Chociaż zdziwiłam się bardzo, bo w brew pozorom z Melką było dużo ciężej.
Liczyły się tylko soki i owocowe herbaty, nic innego nie wchodziło w grę.
Teraz Jej podejście zmieniło się o 180 stopni i sama prosi o wodę.
Tylko jest tutaj pewien haczyk. ツ
Zwykłej, "czystej" wody nie ruszy, ale jeśli jest w niej np, plasterek cytryny, sięgnie po nią od razu. :D

Ale od początku.
Człowiek przynajmniej w 50% składa się z wody.
Z kąt ją czerpać?
Nie samą wodą żyje człowiek. :D
Nawadniamy się pijąc przeróżne napoje, np. herbatę, soki, mleko ale również jedząc zupy, owoce czy warzywa.

Plusy z prawidłowego nawadniania organizmu:

  • Usuwa toksyny z organizmu
  • Poprawia koncentracje oraz zwalcza bóle głowy
  • Reguluje temperaturę ciała
  • Poprawia wygląd naszej skóry
  • Jesteśmy w dobrych nastrojach
To są takie informacje w pigułce, ale jest ich o wiele wiele więcej.

Nawodniony organizm działa jak dobrze naoliwiona maszyna.
Co do wody?

  • mięta - przepięknie wyglądają związane w "małe bukieciki" i wrzucone do karafki z wodą. Woda, dzięki ziołom (może to być nie tylko mięta ale np. bazylia) będzie miała delikatny smak.
  • Owoce - Jest to mój ulubiony sposób i zdecydowanie zdrowszy niż wszystkie te kupne wody smakowe. Możemy do takiej wody wrzucić wszystko to na co mamy ochotę lub to co w danym momencie mamy po prostu pod ręką. U mnie najczęściej występuje cytryna, limonka, grejpfrut a nawet ogórek. Rozwiązań jest sporo, ogranicza Nas tylko Nasza wyobraźnia. ツ
  • Mrożone owoce - nic tak nie chłodzi w upalne dni jak woda i lód. Jak to połączyć? Wystarczy do foremek na lód wrzucić małe owoce np, maliny, można także dodać po listku mięty, zalać wodą i po prostu zamrozić. ツ


Ile ludzi tyle opinii, natomiast ja wierzę i praktykuję metodę picia 2,5 litra dziennie. 
Ale nie od razu Kraków zbudowano, sama zaczęłam od dużo mniejszych dawek. ツ

W moim przypadku od momentu regularnego picia wody skończyły się wszystkie dolegliwości oraz znacznie poprawiła się kondycja mojej cery.

Jak widać, woda to lek na całe zło.


A jak picie wody wygląda u Was?

Pozdrawiam =)

sierpnia 01, 2018

Komu w drogę... - temu Radosna Kuchnia

Komu w drogę... - temu Radosna Kuchnia
Pogoda za oknem jest idealna na sierpniowe wyprawy zarówno te małe jak i duże.
Problem pojawia się w momencie, kiedy na taką wycieczkę wybieramy się z maluchem. 
Amelka ma 2 latka i jest niesamowicie ciekawa świata i wszystkiego co ją otacza.
Odkąd się urodziła jeździliśmy wszędzie gdzie się tylko dało, ale to chyba głównie ze względu, że ciężko jest mnie utrzymać w jednym miejscu.
Pojawił się u nas kryzys podczas jazdy samochodem, tak około roku, ale na szczęście to już za nami.
A więc przyszedł kolejny problem, tym razem z jedzeniem.
Chyba wszystkim rodzicom jest to doskonale znana sytuacja.
Wsiadamy do auta, zapinamy pasy, ruszamy a tu nagle..."mamo, mniam".
Na początku miałam mały problem ale z czasem wypracowałyśmy z Melką kompromis. ツ
Mam kilka swoich stałych elementów, które sprawdzają się zawsze i w każdej sytuacji.



Teraz planując wycieczkę wiem co zabiorę ze sobą.
Podzielę się z Wami kilkoma swoimi patentami.
Start ! :)

1. Chrupki kukurydziane - jest to fajny zamiennik dla innych chrupek czy chipsów. Są lekko strawne i wygodne a dodatkowo zwalczają nudę. ツ




2. Wafle ryżowe - tutaj sytuacja jest podobna, jak przy chrupkach kukurydzianych.

3. Herbatniki - Amelka je wprost uwielbia i mimo, że w tym wypadku mamy jak w banku milion okruszków w samochodzie, czasem zgadzam się i pozwalamy jej idąc na to ustępstwo. :) 



4. Orzechy - u Nas bardzo często królują orzechy ziemne lub orzechy nerkowca.

5. Świeże owoce, warzywa - u nas najczęściej są to jabłka pokrojone w cząstki, winogrona, rzodkiewka czy marchewka, którą kroje w słupki lub w plasterki.


6. Suszone owoce, warzywa - Amelka nie była do nich od początku przekonana ale z czasem bardzo się z nimi polubiła. :) Obecnie bardzo chętnie sięga po suszoną żurawinę. 


7. Musy owocowe w tubkach - mimo, że zdecydowanie bardziej wolę i częściej sięgamy po świeże owoce, to również lubimy gotowe już musy w tubkach. Są wygodne, poręczne i zmieszczą się nawet do małej torebki a dodatkowo można je jeść bezpośrednio z opakowania. Jest to świetna przekąska, gdy malucha dopadnie głód np. na spacerze czy placu zabaw.

8. Batony zbożowe - lubimy je nie tylko za smak ale i za skład. ツ Jest to świetna alternatywa dla niezdrowych, czekoladowych batonów czy innych przekąsek.

9. Kanapki - banał, ale zaspokoją nawet największy głód.

10. Muffiny - zarówno te słodkie jak i te na słono, idealnie sprawdzają się na wycieczkach. Świetnie smakują a i łatwo je złapać małym rączką. Nie są czasochłonne a my możemy być spokojni o to co je Nasze dziecko.



Kiedy już wiem co ze sobą zabrać, pozostaje nam już to tylko odpowiednio zapakować.



Naszym  nieodłącznym kompanem podróży zarówno tych dużych jak i małych stały się pojemniki. 
Jest to ogromne ułatwienie, jedzenie się nie gniecie, ani nie kruszy.
Jest to dużo lepsze rozwiązanie niż papier czy woreczki śniadaniowe.
U mnie pojawiły się w ulubionym motywie Amelki. ツ
W końcu są to pojemniki dla niej i mają przyciągać jej uwagę oraz zachęcać do jedzenia.

Postawiłyśmy na sklep Radosna kuchnia

My wybrałyśmy takie z motywem różnych robaczków, (przez biedronki, motylki aż po ślimaczka i pszczółkę).
Do wyboru jest jeszcze masę innych wzorów, więc każdy znajdzie tam coś dla siebie. ツ
Jak możecie zobaczyć na zdjęciach, każde pudełko ma inny rozmiar, pozwala to na spakowanie rozmaitych przekąsek a dodatkowo dzięki temu zaoszczędzimy miejsce w torbie.



Pojemniki są wykonane z bardzo dobrej jakości plastiku, który przeznaczony jest do kontaktu z żywnością. 
Nie zawierają BPA, więc są całkowicie bezpieczne.
Można je myć w zmywarce.


Każdy znajdzie coś dla siebie odpowiedniego.

Wszystkie pojemniki i lunchboxy znajdziecie TUTAJ.
Koniecznie wskoczcie i zajrzyjcie. ツ
Ja przepadłam.
Warto tutaj jeszcze wspomnieć o cenie, bo dla mnie ona była przeogromnym zaskoczeniem.
Nie ma tam wygórowanych cen, są adekwatne do jakości.
Warto mieć w swoich kuchennych zbiorach pojemnik, w którym będziemy przechowywać swoją żywność poza domem.



Co zabieracie na wycieczki z dzieckiem?
Jakie przekąski są punktem obowiązkowym?

Buziaki ;*

lipca 30, 2018

Przyjaciół poznaje się w biedzie?

Przyjaciół poznaje się w biedzie?
Dziś międzynarodowy dzień przyjaźni.
Wiedzieliście o tym?



Przyjaźń?
Co to właściwie takiego jest?
Według mnie jest to jedna z ważniejszych wartości.
Przyjaciel to ktoś kto wie o tobie wszystko a nawet więcej.
Jest to osoba godna bezgranicznego zaufania.
Nie jest przyjacielem, każda osoba którą napotkamy na swojej drodze.
Jest to taka, jedna na milion.
Słuchajcie... nie raz czy dwa, na zdałyśmy na siebie: że głupia, że niepoważna, że chyba styki nam się poprzepalały a i tak się kochamy. :D
Bo nie zawsze siostrami trzeba się urodzić.
Szczerze, nie boje się jej powiedzieć czegoś szczerego (bo na tym powinna się przyjaźń opierać) nawet jeśli wiem, że jej się to nie spodoba, bo wiem, że nawet jeśli nie odezwie się do mnie z godzinę to się dogadamy.
Nie raz było tak, że pogryzłyśmy się o coś a za 10 minut jedna drugiej przyznała rację. 
Przyjaźń nie polega na tym aby jedna drugiej przytakiwała, każda z Nas jest inna i co innego ma w głowie, ale właśnie to jest fajne.
Dzięki temu świat jest różnorodny. シ

Każdy z nas mając tak po 5 lat, miał przyjaciół na każdym kroku.
Jednego w piaskownicy, trzech kolejnych w przedszkolu, i jeszcze kilku innych.
Kiedy miałam gorszy dzień, to żelki czy cukierki raz dwa poprawiły mi humor, a teraz Ona jest moim lekarstwem na zły humor.
Nikt nie potrafi mnie tak rozśmieszyć, jak robi to właśnie Ona.

Nie zawsze od razu jesteśmy wstanie stwierdzić kto jest godny naszego zaufania i uwagi, na to potrzeba czasu.

Normalne...
Będąc z Amelką w ciąży, moje życie wywróciło się o 180 stopni, dużo się wtedy działo, ale zawsze obok była ONA i mnie we wszystkim wspierała!
Przyjaciel to osoba, do której mogę zadzwonić w środku nocy ( zresztą czasem nam się to zdarza), która nie raz kopie mnie po dupie i stawia do pionu.
Nasze drogi się rozjechały – Ja tu, Ona tam, każda poszła w swoją stronę, ale nigdy o sobie nie zapomniałyśmy.
Po prostu dopadło nas dorosłe życie i wpadłyśmy w wir rutyny i codzienności.

Jakiś czas temu obrałam inny kierunek i wtedy w moim świecie dokonała się selekcja naturalna i zostali najsilniejsi. 
Prawdziwych przyjaciół mogę zliczyć na palcach jednej dłoni.
Nie jest mi z tego powodu gorzej.
Chociaż może to i nawet lepiej.
Przecież nie całe miasto musi wiedzieć o tym, co się dzieje aktualnie w moim życiu.
Proste.
Wiele osób mnie w życiu otaczało, ale świat się zmienia i ludzie się zmieniają i ja też się zmieniłam.
Za niewiele osób jestem wstanie dać obciąć sobie rękę, a za Nią tak!


A czym dla Was jest przyjaźń?

Już tak na koniec.
Myszo moja, Ty wiesz, że to właśnie o Ciebie chodzi.
Dziękuję. :*


Ściskam Was ;*
Do usłyszenia. :)

lipca 27, 2018

Kilka powodów, dla których warto być Mamą.

Kilka powodów, dla których warto być Mamą.
Kiedy zostaje się mamą, z tyłu głowy ma się myśl, że od tego momentu już nic nie będzie takie samo a kawa już zawsze będzie pita w biegu a na dodatek zimna, ale mimo to i tak jest fajnie. シ



Oto 28 powodów, dla których warto być mamą. ツ

  1. Buziaki w ilościach hurtowych.
  2. Za uśmiech z samego rana.
  3. Za wspólne zabawy.
  4. Stajemy się najważniejszą osobą, wręcz całym światem dla tej naszej małej osóbki.
  5. Za to, że mogę być Jej mamą.
  6. Za tupot małych stóp. シ
  7. Za to, że uczy mnie cierpliwości.
  8. Za każde "mamusiu".
  9. Za to, że każdego dnia uczy mnie coraz więcej pokory.
  10. Za bezgraniczną miłość.
  11. Za setne pytanie "Mamo a czemu to auto jest czerwone?"
  12. Za przytulasy.
  13. Za to, że już nigdy nie będziemy same.
  14. Za zimne kawy!
  15. Za to, że nawet poranki z Nią, nie są takie straszne.
  16. Za wspólne spacery.
  17. Za to, że każdego dnia uczy mnie czegoś nowego.
  18. Za buziaka danego znienacka.
  19. Za te wszystkie "pierwsze razy" - pierwsze kroki i pierwsze słowa.
  20. Za wszystkie uśmiechy wysłane w moją stronę.
  21. Już nigdy, (do końca świata i jeszcze dłużej) nie będziemy się nudzić. Przy dziecku, niezależnie od wieku, nuda nam nie grozi.
  22. Za bezwarunkową miłość.
  23. Za to, że każdy dzień jest inny.
  24. Za czytanie bajek.
  25. Za brak wymówek - wszystkie moje dotychczasowe wymówki straciły datę ważności, teraz wszystko musi być już, teraz, zaraz.
  26. Za wspólnie spędzany czas.
  27. Za możliwość odkrywania na nowo wspólnie świata.
  28. Za wszystko i za nic.


Wypisałabym ich jeszcze więcej, ale właśnie to moje małe szczęście przyszło i chcę się bawić, więc pędzimy a Wam, życzymy pięknego dnia. シ

Buziaki ;*

lipca 25, 2018

3 przekąski dla niezapowiedzianych gości.

3 przekąski dla niezapowiedzianych gości.
Dziś na bloga wkraczam z zupełnie innym, niż do tej pory tekstem.
Jestem bardzo ciekawa czy Wam się spodoba. ツ

Jak pewnie sami wiecie, niezapowiedziani goście to przeogromna zmora gospodarzy.
Dlaczego?
Mamy dosłownie kwadrans na przygotowanie przekąski, nie mając czasu na bieganie po sklepach i robienia zakupów.
W takich sytuacjach musimy wykorzystać tylko to co mamy w lodówce lub w szafce. 

U mnie ostatnio niespodziewanie pojawili się goście, którzy byli gdzieś w pobliżu i wpadli na chwilkę.
Jak sobie poradziłam?
Prawdę mówiąc bez większego problemu. シ



Ale wiem, że nie wszyscy podchodzą do tego z takim spokojem. :D
Przygotowałam zatem 3 pomysły - łatwe, szybkie i przyjemne. :)
Wykorzystałam to co miałam pod ręką i wydaje mi się, że nie wyszło najgorzej. ツ
Samo wykonanie tych trzech smaczków zajęło mi nie więcej, niż 15 minut. シ
Lubię proste przepisy, zwłaszcza takie, które składają się maksymalnie z pięciu składników a jeszcze bardziej, gdy są to składniki, które mam na co dzień w swojej kuchni.


1. Warzywne słupki z dipem

  • jogurt naturalny/ jogurt grecki
  • marchew/ ogórek zielony 
  • czosnek
Warzywa obieramy i kroimy w słupki, wkładamy do naczynia i gotowe. :)
Obieramy czosnek i przeciskamy przez praskę, dodajemy jogurt naturalny lub grecki (w zależności jaki mamy pod ręką) i dokładnie mieszamy.


2. Roladki z szynki

  • szynka gotowana lub konserwowa
  • serek śmietankowy z czosnkiem (typu almette)
U mnie najczęściej króluje właśnie taki serek z czosnkiem, ale taki z chrzanem lub z cebulką również będzie w porządku. :)
Smarujemy serkiem plaster szynki a następnie zwijamy w rulon i wbijamy wykałaczkę, mamy wtedy pewność, że nie będzie się rozwijać. 


3. Sałatka z tuńczykiem


  • 2 puszki tuńczyka (najlepiej w sosie własnym)
  • puszka kukurydzy
  • puszka groszku 
  • ser żółty (ok, 200g)
  • majonez
Groszek oraz kukurydzę odcedzamy i przesypujemy do miski.
Z tuńczyka odlewamy cały płyn i dodajemy go do reszty.
Ser dla ułatwienia można zetrzeć na tarce lub pokroić w kostkę, kto jak woli. :)
Dodać majonez i dokładnie wymieszać. :)


I Jak Wam się podoba takie zestawienie?
Nie jest ono w żaden sposób odkrywcze ale smaczne i szybkie w wykonaniu.

Dajcie mi znać w komentarzu, jeśli chcielibyście więcej takich smacznych zestawień.
A może macie coś, co Wy przygotowujecie "na ostatnią chwilę"?

Buziaki. ;*

lipca 23, 2018

Exploding box - czyli Mama po godzinach

Exploding box - czyli Mama po godzinach
Jestem mamą o tym wiedzą już chyba wszyscy :)
"Siedząc" w domu z dzieckiem, czasem można oszaleć.
Zaczęłam wariować, więc postanowiłam zająć czymś głowę i ręce.
Mimo, że nie jestem jakoś specjalnie uzdolniona artystycznie, postanowiłam spróbować swoich sił, w takich właśnie ręcznie robionych rzeczach. :)
Przejrzałam cały internet wzdłuż i wszerz a później zabrałam się za pracę.
Zdradzę Wam tylko, że stała się to taka moja forma relaksu i oddechu po całym dniu. ツ
Jest to moja odpowiedź na tytuł "Mama po godzinach".
Kiedy rozkładam swój bajzel, jestem tylko ja, on oraz dobra muzyka i obowiązkowo głowa pełna pomysłów. ツ


Jest to mój pierwszy box, więc nie jest on idealny.
Chodź na dobrą sprawę obydwa są pierwsze. ツ
Pomysł na tego typu pudełko zrodził się w mojej głowie dość przypadkowo kilka dni temu i od razu przystąpiłam do działania.

Miałam szczególną motywację, aby włożyć w to całą siebie i całe swoje serce, ponieważ stwierdziłam, że zrobię swoim najbliższym urodzinową niespodziankę i dorzucę im od siebie po takim pudełeczku jako mały dodatek do prezentu.
Według mnie jest to bardzo ciekawa alternatywa dla zwykłej kartki. ツ

Dla wszystkich niewtajemniczonych, exploding box - to pudełko, które po otwarciu "rozpada się" i pokazuje swoje bogate wnętrze. :)
Może być w nim wszystko, co tylko przyjdzie Nam do głowy: życzenia, ozdóbki i dekoracje.

Aby wyglądało to wszystko estetycznie, spójnie i profesjonalnie, zabrałam się za to od najprostszej strony.
Nabyłam drogą kupna dwa bloki kreatywne, z dwoma różnymi wzorami oraz tekturowe scrapki, które zamówiłam w internecie.
Według mnie jest to takie wydanie dla "leniwych", bo nie ma w tym nic trudnego, chociaż same wykonanie takiego pudełka jest dość czasochłonne.

Wybrałam takie motywy, które najtrafniej skojarzyły mi się z osobami, którymi chcę obdarować.
Dla majsterkowicza nie mogło zabraknąć warsztatu, kluczy czy zębatek, a dla dziadka fotela bujanego. :)

Każda z części była dostarczona osobno, więc zabawy było co niemiara, aby to wszystko złożyć w jedną spójną całość. ツ



Ogranicza Nas tylko Nasza wyobraźnia !

Aby stworzyć swoje małe dzieło sztuki, wystarczy głowa pełna niekończących się pomysłów i dużo wolnego czasu. :)
Nie macie pojęcia ile radości i satysfakcji, mogą sprawić takie robótki.
Niesamowicie się wkręciłam i nie zamierzam poprzestać.
W zanadrzu mam już kolejne rękodzieła. ツ


Pudełko numer jeden: 








Pudełko numer dwa:








Jak Wam się podobają moje box'y?
Macie talent do robótek ręcznych?

Buźka. ;*

lipca 17, 2018

Wielkie, rodzinne pakowanie.

Wielkie, rodzinne pakowanie.
Zdaje sobie sprawę, że wiele z Was jest już po swoich wakacyjnych urlopach lub obecnie na nich przebywa ale jak to z Nami bywa, my udajemy się na zasłużony odpoczynek, na ostatnią chwilę, bo dopiero w połowie sierpnia. :D

Pakowanie wakacyjnych walizek to dla mnie zawsze było niesamowite wyzwanie.

Tym razem nie wyjeżdżamy na długo bo zaledwie na kilka dni ale wiadomo, że przy dziecku nawet na kilka dni trzeba zabrać praktycznie wszystko, bo nigdy nie wiadomo co się przyda.

W tegorocznym sezonie byłyśmy z Melką już na kilku parodniowych wyjazdach i za każdym razem stosujemy tę samą metodę i zawsze się ona u nas sprawdza. シ


Spisałam wszystko w punktach, być może komuś z Was się one jeszcze przydadzą. :)

Wszystko znajdziecie poniżej. ツ
Zapraszam.



Moje patenty na pakowanie:

1. Przygotowuję sobie listę rzeczy do zabrania.
Dzięki, temu łatwiej jest mi się połapać.
Według takiej listy pakuje sobie wszystkie potrzebne rzeczy.
Mam wtedy większą pewność, że o niczym nie zapomnę i niczego nie pominę.

2. Jestem zwolennikiem przygotowania sobie wszystkiego odpowiednio wcześniej.
Mniej więcej tydzień przed wyjazdem wszystko sobie piorę, prasuje i odkładam na bok lub dokupuje potrzebne i brakujące rzeczy.

3. Mała ale osobna torba dla dziecka.
Gdy czegoś szybko potrzebuje, nie przekopuje wszystkich rzeczy, aby dostać się do tych dziecięcych, wystarczy wtedy zajrzeć do odpowiedniej torby. :)

4. Od niedawna pakując rzeczy do podróżnych toreb, wcześniej zwijam je w "wałki", a nie kładę poskładanych, na siebie (jedno na drugie). 

Dlaczego? 
Po pierwsze zajmują dużo mniej miejsca, dzięki czemu nie jeżdżę z 15 walizkami tylko z jedną torbą. :)
A po drugie ubrania się wtedy nie gniotą. 
Jest to niesamowite udogodnienie. シ

5. Mniejsze "pierdółki", które zabieram ze sobą, chowie w małe woreczki strunowe.
Dzięki temu nie muszę szukać drobiazgów po całej torbie, tylko mam je złożone w jednym miejscu. ツ


Jesteście już po swoim wymarzonym i wyczekanym wypoczynku czy jeszcze przed tak jak my? ツ
Jakie metody sprawdzają się u Was?

Pozdrawiam ツ

lipca 15, 2018

Kosmetyki dla dzieci i dorosłych - Allerco

Kosmetyki dla dzieci i dorosłych - Allerco


Lubię eksperymentować, testować, próbować.
Co jakiś czas sprawdzamy i testujemy nowe kosmetyki, tym razem w Nasze ręce wpadły kosmetyki od Allerco przeznaczone są do skóry suchej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień oraz atopowej, zarówno dziecięcej jak i dojrzałej.

Te produkty mają na celu zapewnić długotrwałe nawilżenie oraz natłuszczenie.  






W moje ręce wpadł balsam do ciała oraz nawilżająca emulsja ochronna.
Zarówno Amelka jak i ja mam problem z suchą skórą u mnie dodatkowo bardzo często pojawiają się zaczerwienienia.
Co fajnego dostrzegam na pierwszy rzut oka, to to, że nie są to wyłącznie kosmetyki dla dzieci i niemowląt albo wyłącznie dla dorosłych.
W taki sposób z dwóch produktów na półce w łazience robi się jeden. ツ
Jak te kosmetyki sprawdziły się u Nas?



Balsam do ciała

Co mogę o nim powiedzieć?
Robi wszystko to co powinien. :)
Łagodzi i chroni przed podrażnieniami a dodatkowo nawilża, natłuszcza, koi i wygładza.
Skóra staje się przyjemna, delikatna, miękka i gładka.
Wycisza wszystkie zaczerwienienia.
Posiada lekką, bardzo przyjemną konsystencje, dobrze się rozprowadza i szybko się wchłania w skórę, nie zostawiając przy tym lepkiej warstwy.
Mam bardzo suchą skórę i oprócz tego, że po kąpieli balsamuje ciało to równie często korzystam z kremu do rąk, ponieważ mam je niesamowicie suche i szorstkie.
Ten balsam z powodzeniem może nam posłużyć w zamian kremu do rąk, testowałam i sprawdza się rewelacyjnie - fajnie odżywia i nawilża skórę.
Jestem bardzo zadowolona z jego działania.
Dodatkowo co ułatwia całą sprawę, produkt zapakowany jest w wygodną w użytkowaniu butelkę.
Nie zawiera substancji zapachowych.
Pojemność to 250 ml.



Skład:
molekuła Regen7, emolienty (węglan dikaprylowy, wyciąg z liści kopernicji, glicerydy kwasów tłuszczowych oleju palmowego, pochodne kwasów tłuszczowych oleju kokosowego), witamina E, gliceryna.



Nawilżająca emulsja ochronna SPF 30

Nie posiada w swoim składzie żadnych substancji zapachowych, podobnie jak wszystkie emolienty. 
Jest to produkt wodoodporny, który ma na celu nie tylko nawilżać ale również chronić przed promieniami UVA oraz UVB.
Podeszłam do tego produktu dość ostrożnie a zarazem nieufnie, nie mam pojęcia dlaczego.
Kosmetyk ma dość płynną konsystencje, dobrze się rozsmarowuję i szybko wchłania.
Testuję ten kosmetyk już od jakiegoś czasu i widzę poprawę skóry.
Działa kojąco i łagodzi wszystkie zaczerwienienia.
W swoim składzie posiada składniki o łagodnym działaniu, dzięki temu jest on idealny do skóry wrażliwej i skłonnej do podrażnień takiej jak moja.
Emulsja tworzy warstwę ochronną (SPF 30), chroni ona przed przesuszeniem.
Pojemność to 150 ml produktu.



Składniki:
molekuła Regen7, łagodne i fotostabilne filtry mineralne i organiczne, emolienty (masło shea, węglan dikaprylowy, glicerydy kwasów tłuszczowych oleju kokosowego), prowitamina B5, witamina E, alantoina, gliceryna. 



















Nie spotkacie tych produktów na półkach w drogerii, ale nie ma problemu z ich dostępnością, ponieważ znajdziecie je niemal w każdej aptece.
Ceny nie są odstraszające i według mnie są to kosmetyki na każdą kieszeń.

W ofercie Allerco znajdziecie nie tylko balsam czy emulsję ochronną, którą mam ja ale również szampon, emulsję do kąpieli, żel myjący, kostkę myjącą, krem przeciwsłoneczny, krem przeciw odparzeniom, krem natłuszczający oraz nawilżający.

Jak widzicie Allerco wychodzi na przeciw wszystkim potrzebom.

Kończąc i podsumowując, balsam jest dla mnie niesamowitym odkryciem i bardzo się polubiliśmy.

A co do drugiego produktu to mam mieszane uczucia, skład jest świetny, chroni tak jak powinien a mimo to nie zrobił on na mnie jakiegoś ogromnego efektu, który by mnie jakoś szczególnie zachwycił.

Mimo to, polecam te kosmetyki, pełnią swoją rolę i sprawdzają się przy naprawdę suchej skórze. ツ

Znacie kosmetyki Allerco?
A może sami borykacie się z problemem suchej lub wrażliwej skóry?

Pozdrawiam シ
Copyright © 2016 Optymistyczna Kobieta , Blogger