kwietnia 15, 2018

Kawałek serca, kilka wolnych chwil + stara szafka = kuchenka diy

Kawałek serca, kilka wolnych chwil + stara szafka = kuchenka diy
Uwielbiam drewniane zabawki a jeszcze bardziej takie, które można zrobić samodzielnie.
A gdyby tak połączyć obie te kwestie?
Wtedy powstaje takie oto cudo! :)



Jeszcze będąc w ciąży, wiedząc już, że będzie dziewczynka, wymyśliłam sobie, że w jej pokoju będzie stała drewniana kuchenka i to nie taka kupna właśnie samodzielnie wykonana.

Mój tata, który z zawodu jest stolarzem, przyszedł nam z pomocą i spełnił moje małe marzenie.
Byłam główną sprawczynią całego zamieszania, także i pomysły na różne elementy również były moje.









Amelka jest zakochana w tej kuchence i spędza przy niej niemalże cały dzień i tak co dzień. :)
Mała Pani domu mi rośnie. 




Co jakiś czas przychodzą mi jeszcze pewne pomysły do głowy, jakie elementy mogą jeszcze bardziej uatrakcyjnić jej ogólny wyraz. 
Np jednym z pomysłów są dwa haczyki z boku na mały ręczniczek a drugi na rękawice kuchenną.


Tak prezentowała się na samym początku od razu po metamorfozie. :)




Wystarczy niepotrzebna szafka, kilka drobiazgów, farby, kilka wolnych chwil oraz odrobiny wyobraźni.
Jest to dość tanie rozwiązanie ale za to jakie efektywne. :)
Nie jest taka jak te, które możemy zobaczyć w sklepie, ale dla mnie i tak jest najpiękniejsza. :)



Podoba Wam się?
Lubicie takie "meble" w dziecięcym pokoju?
A może macie jakiś pomysł co można jeszcze do niej "dodać"?

Buziaki ;*

kwietnia 11, 2018

Instytucja babci i dziadka - czyli co dziadkowie mogą dać swoim wnukom.

Instytucja babci i dziadka - czyli co dziadkowie mogą dać swoim wnukom.
Co dziadkowie mogą dać swoim wnukom?
Dla mnie odpowiedź jest prosta.


Piękne wspomnienia!


Nie od dziś wiadomo, że największą cierpliwość mają do dzieci nie rodzice a dziadkowie właśnie.

To w ich domu, dzieją się rzeczy niemożliwe i sytuacje, o których nie ma nawet mowy pod opieką rodziców.

Instytucja babci i dziadka jest nie oceniona.

To babci robi najlepsze smakołyki a dziadek to złota rączka.

Dla swoich wnuków są wstanie zrobić wiele.

Sama będąc jeszcze dzieckiem, spędzałam długie godziny u dziadków.
Babcia gotowała pyszne obiady i słuchała moich zwierzeń bardzo uważnie a dziadek zabierał nas na długie spacery, grał w warcaby, karmił gołębie w parku i spędzał długie godziny na zabawie w ogrodzie.
Do tej pory śmieje się z dziadka, który zbiera papierki po cukierkach.
Po co?
Na święta robi z nich z nami łańcuch na choinkę.
Nie ma mowy o nudzie, nikt tak jak dziadek nie zapewnia atrakcji.
Moje dzieciństwo również na tym się opierało, teraz przyszedł czas na młodszych. :)
Mimo, że moje kuzynostwo jest ode mnie sporo młodsze widać te wspólne cechy, które zakorzenił w Nas dziadek z babcią.
Wiecie co jest w tym wszystkim fajnego?
Nie raz gdy dziadek mnie skarcił, to szłam do babci i pytałam czy mogę Go sprzedać. :D
I jednak został przy babci do dziś. :D

Miałam to szczęście, że moi dziadkowie od kąt pamiętam, byli na emeryturze i mieli ogrom wolnego czasu, który poświęcali tylko i wyłącznie mi, ponieważ jestem najstarsza z całej brygady. :D

W tajemnicy powiem Wam, że nie wiem jak to się dzieje, już od kilku lat, dziadek narzeka na ból w nogach, który mu niesamowicie dokucza, ale gdy tylko przyjedziemy w odwiedziny nie usiedzi w jednym miejscu zbyt długo.
Potrafi z Amelką robić kilkadziesiąt okrążeń wokół domu i ani prośby ani groźby nie działają. 
To się nazywa miłość dziadka do prawnuczki.

Mimo, że jestem już dorosła i mam swoją rodzinę, tamten okres wspominam z łezką w oku, są Oni ważnymi dla mnie osobami, bo to dzięki nim miałam takie dzieciństwo i takie wspomnienia.

Drugą babcie miałam daleko od siebie, więc spędzałam u niej jedynie wakacje ale do tej pory pamiętam smak niesamowitej szarlotki, która wychodziła z pod jej rąk, oraz gołąbki, których nikt nie umie robić tak jak robiła to Ona.
Chodziłyśmy wspólnie na spacery po lesie w poszukiwaniu jagód i innych leśnych skarbów.
W niedziele siadałam obok niej i obie odgadywałyśmy hasła w familiadzie, do tej pory oglądam ten program. :D
To ona wkręciła mnie w rozwiązywanie krzyżówek.
Mimo, że nie byłam nauczona jej ciągłej obecności, teraz kiedy jej już obok nie ma czuje pustkę, brakuje mi jej po prostu ale wspomnienia pozostały i to jest dla mnie ważne.
Czego mnie nauczyła? 
Wytrwałości w dążeniu do celu, radzenia sobie z pewnymi rzeczami samej - to był huragan a nie kobieta. :D
Nie znam drugiej takiej osoby.
Wszędzie było jej pełno.
Miała swoje humory ale energię to miała za pięciu.
Nigdy się nie poddawała i ciągle szła do przodu.
To wszystko to jej szkoła. 
Dzięki niej jestem w życiu silniejsza.
Chodź muszę przyznać, że dziadek łatwego życia z Nią na pewno nie miał. :D

Mimo, że nie spędzam z dziadkami już tak dużo czasu, nadal są dla mnie niesamowicie ważni.


Co dziadkowie mogą dać młodszemu pokoleniu oprócz wspomnień?

Pomoc, cierpliwość oraz poświęcić czas, którego w dzisiejszym świecie jest tak mało. 
Nikt nie słucha i nie przytula jak dziadkowie.

Wspomnienia mam piękne i cokolwiek by się w życiu nie zdarzyło, tego mi nikt nie zabierze !
Takich wspaniałych wspomnień, chciałabym dla swojej córki.



Wpis dość nietypowy, bo nie znajdziecie w nim gotowych podpunktów, wszystko wyczytacie w tekście, chodź muszę stwierdzić, że w dość chaotycznym. :)


Jak to jest u Was?

Co Wam dali dziadkowie?
Jakie ciepłe wspomnienia macie?
A może jest coś czym chcielibyście się podzielić?
Koniecznie piszcie w komentarzach, chętnie poczytam. :)

Pozdrawiam. :)

Buziaki ;*

kwietnia 07, 2018

Umiejętności, które powinna posiadać każda kobieta.

Umiejętności, które powinna posiadać każda kobieta.
Świat kobiet wcale nie jest taki prosty i kolorowy jak mogło by się wydawać na pierwszy rzut.
Ale jeśli będziemy mieć pewne umiejętności w małym palcu, to będziemy mogły powiedzieć, że jesteśmy najszczęśliwsze i najbogatsze.
Posiadając niżej wypisane umiejętności, będziemy żyć szczęśliwiej i pewniej.


  1. Mówić "nie" - zdolność odmawiania to ogromna sztuka, a jeszcze zrobienie tego w taki sposób, aby nikt nie poczuł się urażony to nie lada wyczyn. Nie wszyscy to potrafią. To właśnie kobiety w pierwszej kolejności powinny posiadać właśnie taką umiejętność.
  2. Odpoczynek - nie mówię tutaj o leżeniu i wpatrywaniu się w telewizor. Jak zapewnić odpoczynek naszej głowie? Ile ludzi tyle metod, może być joga albo szydełkowanie. Decyzja należy do nas.
  3. Pozytywne myślenie - wszystko zaczyna się w głowie. Bez uśmiechu na twarzy i pozytywnego myślenia daleko nie zajedziemy i ledwo rozpocznie się nowy dzień my już będziemy sfrustrowane i zmęczone a przecież świat należy do nas!
  4. Oddzielenie rzeczy ważnych od pilnych - nie wszystko jest do zrobienia na już. Sama do nie dawna miałam z tym duży problem. Dojrzałam do tego, że świat nie zawali się gdy jeden dzień odłożę pewne obowiązki na bok, a w zamian tego spędzę popołudnie na zabawie z dzieckiem, poświęcając jej w pełni swoją uwagę.
  5. Radzenie sobie ze stresem - nasza codzienność jest obarczona niesamowitym stresem. Każda z nas powinna mieć jedną skuteczną metodę na to jak sobie z nim radzić. 
  6. Wielozadaniowość - ten punkt powinien być zaznaczony np, na czerwono. Dlaczego? A to dlatego, że nie ma chyba na świecie kobiety, która tego nie potrafi. Codziennie mamy na swojej głowie milion obowiązków i zadań do wykonania na już i w tej samej chwili co kilka innych rzeczy. Jak mam się rozdwoić? Nie powiem Wam jak, ale powiem, że czasem mi się to udaje. :) 
  7. Dobra organizacja - aby ogarnąć ogrom tych wszystkich zajęć, które codziennie są postawione na naszej drodze, trzeba mieć gruby notes albo kalendarz, aby dobrze zorganizować sobie całą pracę, tylko to gwarantuje 100% sukces. :)
  8. Ekspresowy makijaż - lubimy ładnie wyglądać, mieć wyraziste oko czy pomalowane usta, tylko często brakuje nam zwyczajnie na to czasu. Ja nauczyłam wykorzystywać na to góra 10 minut, a efekt jest zadowalający. :)
  9. Bycie sobą - mam wrażenie, że dzisiejszy świat powoli wariuje. Wszędzie gdzie tylko to możliwe, znajdziemy idealne kobiety, szczupłe, z długimi nogami i pięknymi włosami. Idealizm to chyba przewodnie hasło tej pokręconej ery. Według mnie najważniejsze to być sobą! Sama nie jestem idealna, ale nie próbuję być kimś kim nie jestem.

Może jest coś co powinno zostać jeszcze dopisane do powyższej listy?
A może jest tu coś z czym się nie zgadzacie?
Piszcie w komentarzach. :)

Pozdrawiam :)

kwietnia 02, 2018

Bawełniana rocznica - czyli o tym jak Nasze życie zmieniło się od czasu ślubu.

Bawełniana rocznica - czyli o tym jak Nasze życie zmieniło się od czasu ślubu.
Wczoraj publikując dla Was nowy tekst, nie wspominałam o jednej, ważnej rzeczy.
To właśnie 2 kwietnia, dwa lata temu zostałam żoną.

Tak to się wszystko złożyło, że w lamny poniedziałek zostałam obudzona śniadaniem do łóżka a następnie M wylał na mnie wiadro wody.

Dwa lata temu nie było tak wesoło - był przeogromny stres i mnóstwo zajęć. 
Począwszy od tego, że moja noc nie była przespana bo musiałam zająć się małą marudą, to wcześnie rano już postawiła cały dom na nogi a potem to już poleciało fryzjer, makijaż i milion rzeczy na przemian oczywiście z Melką, która ciągle na mnie wisiała.
A mój M przyjechał na gotowe. :D


Od zawsze jeszcze będąc małą dziewczynką marzyłam o białej sukni, sali pełnej gości oraz imprezy do rana, a kiedy przyszedł na to czas, po prostu z tego zrezygnowaliśmy.
Owszem ślub mamy, ale tylko cywilny, bo było łatwiej i szybciej. 
Zresztą z małym 3 tygodniowym dzieckiem i ten dzień był dla Nas nie lada wyzwaniem.

Małżeństwo zmieniło wiele spraw ale tak na prawdę nie zmieniło nic.

Oprócz zmiany nazwiska wszystko zostało po staremu. 
Chociaż wydaje mi się, że wcześniej było prościej.
Nie mam pojęcia od czego to zależy.

Mówi się, że początki małżeństwa są usłane różami, u nas była to istna szkoła przetrwania. 
Pierwszy rok nie był dla nas tak prosty i łaskawy jakby się mogło wydawać.
Jak jest teraz?
Kłócimy się ale to przecież normalne, mimo to jest na prawdę dobrze.
Mimo, że w pewnych kwestiach się nie zgadzamy to jest dobrze - grunt to rozmowa.
Każdy temat, nawet największą bzdurę przegadujemy choćby pióra miały latać, bo wiem, że potem będzie już tylko lepiej.
Najgorszym rozwiązaniem jest brak rozmowy, nic to nie da, a niestety wszystko psuje.

Mimo częstych nieporozumień i odmiennych zdań nauczyliśmy się chodzić na ustępstwa.
Największym sekretem i chyba najtrudniejszym jest akceptowanie wad tej drugiej osoby.

Z biegiem czasu nauczyliśmy się siebie wzajemnie i przyzwyczailiśmy się do swojej ciągłej obecności.
Przebywanie ze sobą 24 godzin, był to dla nas nie lada wyczyn.
Oboje byliśmy przyzwyczajeni do tego, że każdy w którymś momencie wracał do siebie i zajmował się swoimi sprawami, a teraz wszystko stało się wspólne.
Wspólne sprawy i wspólny czas.

Nie uważam, żeby ten ślub był Nam jakoś niezbędnie potrzebny do życia. 
Ale zdecydowaliśmy się na niego, ponieważ uważałam, że tak wypada (dwójka kochających się i dorosłych ludzi będących ze sobą = sfinalizowanie związku-ślub), zresztą taka jest kolej rzeczy.

Z biegiem czasu wiem, że ślubu by nie było a na pewno nie w tamtym momencie.
A to dlatego, że za dużo wzięliśmy na siebie na raz.
Małe dziecko, ślub, mieszkanie, chrzciny i milion innych rzeczy - wszystko odbywało się niemalże w jednakowym czasie.
Nasz terminarz na marzec, kwiecień i maj był wypchany po brzegi.
Wszystkie te wydarzenia były pokryte niesamowitym stresem, przez co, niewiele z nich zostało przeżytych przez Nas tak jak powinny.


Kiedyś miałam inne myślenie i podejście do tego tematu, teraz uważam, że ślub nic nie zmienia.
Według mnie papierek szczęścia nie daje.
Można tworzyć wspaniałą i kochającą rodzinę i nie jest do tego potrzebny papierek z urzędu.
Kiedyś myśleliśmy nad tym aby po czasie wsiąść ślub kościelny i urządzić wielkie przyjęcie, ale na ten moment z tego zrezygnowaliśmy i odłożyliśmy ten temat i nie wiadomo czy kiedykolwiek do niego wrócimy, po prostu uważamy, że jest dobrze tak jak jest i nie trzeba tego zmieniać. 


Jakie jest Wasze podejście do małżeństwa?
Ile lat jesteście już po ślubie?
Podzielcie się w komentarzu, swoimi odczuciami - chętnie poczytam.


Buziaki. ;*

kwietnia 01, 2018

Wielkanoc '18.

Wielkanoc '18.
Czym jest Wielkanoc?
Według mnie, jest to kolejna okazja do zwolnienia tempa i spędzenia z rodziną czasu trochę innego i więcej niż zwykle.
Jest to okazja, żeby poczuć się wyjątkowo, sprawić aby dzień ten wyglądał inaczej niż te, które nadchodzą codziennie przynosząc nam nowe i nieznane.
Lubie celebrować te ważne, rodzinne momenty.
W tym roku odpuściłam sobie wielkie porządki, nie to jest dla mnie najważniejsze.

Dziś jest właśnie taki dzień, kiedy dobrze jest zwolnić i skupić się na rzeczach naprawdę istotnych.
Wszystko rodzi się na nowo.
Wszystko jest takie samo, a jednak inne.
Wielkanoc nie tylko kojarzy mi się z jajkami, rzeżuchą oraz z lanym poniedziałkiem, a przede wszystkim moim pierwszym skojarzeniem jest rodzina, wiosna, śpiew ptaków, długie spacery z rodzinką oraz bazie, które dla mnie są nieodłącznym akcentem tych świąt.


Chciałabym Wam życzyć z okazji 
tegorocznych Świąt Wielkanocnych
zdrowia bo ono jest najważniejsze,
 radości, spokoju, uśmiechu, 
miłości oraz ciepła rodzinnego.


Buziaki. ;*

marca 25, 2018

Najczęstsze kłamstwa rodziców - czyli dlaczego rodzice kłamią?

Najczęstsze kłamstwa rodziców - czyli dlaczego rodzice kłamią?

W "idealnym" świcie, jesteśmy idealnymi rodzicami, wszyscy mamy wysprzątane domy, obiad z dwóch dań, szczęśliwe i czyste dzieci.

W świecie realistycznym nie ma już jednak tak kolorowo.
Nie raz mamy ochotę wystrzelić nasze dziecko w kosmos za milionowe pytanie "mamo a czemu...".
Dom wygląda jakby wpadła bomba, naczynia próbują uciec ze zlewu, a pralka nie nadąża z praniem tych wszystkich brudnych ubrań, które wysypują się z kosza.
Mamy swoją cierpliwość, która niesamowicie szybko się kończy i często powoduje to, że dopuszczamy się niewinnych kłamstewek.

Ale jak to..?
Rodzice kłamią?
Przecież tak nie można.!
Dlaczego tak jest, że rodzice kłamią?
Czy mogą, czy powinni, czy wypada?
Czy istnieje jakiekolwiek racjonalne wytłumaczenie?

Przecież tak skrupulatnie wyłapujemy różne kłamstwa z ust naszych dzieci i karcimy je za to niesamowicie, nie raz pewnie nawet przytaczamy historię o Pinokiu, więc jaki przykład im dajemy?

Rodzice są tylko ludźmi - to jest moje wytłumaczenie!
Niekiedy bez tego się nie da.
Kto ma dzieci, ten wie, że często wychodzi to automatycznie.
Sama nieraz dopuszczam się pewnego rodzaju kłamstw tylko po to by nie eksplodować.

Wracając do naszych najmniejszych to ja sama nie lubię kiedy ktoś kłamie czy kręci a nos mu rośnie w siłę i nie ważne czy to dotyczy dzieci czy dorosłych - po prostu nie lubię i nie toleruję.
A mimo to, sama nie raz dopuszczę się malutkiego kłamstewka.
Wszystko jest dla ludzi. :D
Pewnie niewiele z tego rozumiecie.
Wcale się nie dziwie, ale do sedna.
Są takie kłamstwa, które są w pełni usprawiedliwione, wybaczalne a nawet w pewnym sensie skrupulatnie przemyślane i zaplanowane.
Bez kilku z nich nie wyobrażam sobie swojego macierzyństwa.

A teraz to o co tyle szumu zrobiło się na początku. :D
Czyli to o czym tak naprawdę jest ten wpis. ッ


Założę się że każdy z Nas, w dzieciństwie chociaż raz usłyszał małe, niewinne kłamstewko z ust swoich rodziców.

Sama wiele tekstów z niżej wymienionej listy pamiętam ze swojego dzieciństwa.
Nie żyje mi się przez to gorzej.
Są one niegroźne, nikogo nie krzywdzą i są w 100% wybaczalne. ☺

Postanowiłam więc spisać wszystkie te kłamstewka zarówno, te które pamiętam z dzieciństwa jak i te, których sama się dopuszczam i tak oto powstał ten wpis. :) Zapraszam do poczytania. ☺

  • Bocian przynosi dzieci.
  • Dwa razy nie będę powtarzać.
  • Jak nie posprzątasz swoich zabawek, to wyrzucę je do śmieci.
  • Jak nie będziesz jadł warzyw, to nie urośniesz.
  • Jak będziesz tak kłamać to Ci nos urośnie.
  • Jaki piękny rysunek.
  • Już dojeżdżamy.
  • Nie jedz pestek, bo Ci drzewo w brzuchu wyrośnie.
  • Nie będzie bolało.
  • Nie ma już więcej słodyczy, wszystkie zjadłeś/aś.
  • O tej porze wszystkie dzieci już śpią.
  • Przyjdzie pan i Cię zabierze.
  • Przepiękny rysunek.
  • Ser jest dziurawy, bo go myszy wygryzły.
  • Święty Mikołaj prezenty przynosi tylko grzecznym dzieciom.
  • To nie jest dla dzieci.
  • Zaraz przyjdę.
Które kłamstewko szczególnie utknęło Wam w pamięci z czasów dzieciństwa, a z którego najczęściej sami korzystacie?

Trochę mnie poniosło w dzisiejszym wpisie, nie jest tak przejrzyście jak to zawsze bywa i zapanował niesamowity chaos, ale tak to już ze mną bywa. ツ
Koniecznie dajcie znać w komentarzu czy podoba Wam się ten wpis. 

Buziaki. ;*
Pozdrawiam ツ

marca 21, 2018

5 rzeczy, które robię wiosną.

5 rzeczy, które robię wiosną.
Witajcie Kochani.
Dziś pierwszy dzień wiosny.

Jeszcze się chyba nie obudziła ale już ostatnia prosta.
Teraz będzie już tylko lepiej.
Nie macie pojęcia jak bardzo jej potrzebowałam.
Tego roczna zima kompletnie mi nie sprzyjała – zdecydowanie potrzebuje ogromnej porcji słońca.

To dobry czas na zmiany.
Świat budzi się na nowo do życia.
Uwielbiam tę porę roku.
Dlaczego?
Może dlatego, że jest kolorowa, świeża i nowa, pełna słońca i kwiatów.
Jest to dla mnie nowy początek, początek zmian.
Chciałabym Wam przedstawić moje wiosenne rytuały. ☺
Zapraszam. 



1.   Generalne porządki – nie jest to nasze ulubione zajęcie, ale w uporządkowanej przestrzeni łatwiej się żyje. Porządki dotyczą, także szafy. Robię ogromne rewolucje. Na nowo układam, zniszczone rzeczy wyrzucam a te, w których nie chodzę oddaje, tym samym robiąc miejsce na nowe.
2.   Zmiana fryzury – uwielbiam zmiany a przede wszystkim te, które zachodzą na mojej głowie. Jak tylko kończy się okres zimowy a za chmur przebija się słońce, żegnam się z czapką i lecę do fryzjera.
3.   Spacery – jestem zbyt „aktywna” na siedzenie w domu. Gdy tylko robi się ciepło to możecie mieć problem aby zastać mnie w domu. Uwielbiam parki, ale największą miłością darze leśne ścieżki. Cisza i spokój.
4.   Kwiaty w domu – uwielbiam kwiaty pod każdą postacią. Wiosną coraz więcej jest ich w moim domu. Te doniczkowe lubię najbardziej, ze względu na ich długą żywotność, ale równie pięknie prezentują się te polne, zebrane podczas spaceru. Wprowadzają mnie w dobry nastrój.
5.   Wprowadzenie kolorów – wiosna już sama w sobie jest piękna i kolorowa, ale dobrze jest także wnieść ją do swojego mieszkania, chodź odrobinę. Ja najczęściej przemycam ją w formie kolorowych poduszek, dzięki temu wnętrze jest jaśniejsze i przytulniejsze.

A Wy jakie macie swoje wiosenne rytuały?

Buziaki ;*

marca 18, 2018

Jak zaplanować posiłki na cały tydzień?

Jak zaplanować posiłki na cały tydzień?
Co dziś na obiad?
W co drugim domu pada to pytanie a i sam problem pojawia się notorycznie.
U mnie już nie!                                          
Od kąt zaczęłam planować posiłki, przestałam się głowić, po prostu ułatwiłam sobie życie!
Ty też możesz.

Co daje mi planowanie?
  1. Oszczędzam czas – kiedy już mam gotowy jadłospis, dopisuje tylko brakujące składniki na listę zakupów i będąc w sklepie nie kręcę się bez celu między półkami, tylko biorę i kupuję to czego potrzebuje. Dodatkowo zakupy robię raz w tygodniu i nie muszę biegać milion razy po brakujące składniki.
  2. Oszczędzam pieniądze –dzięki planowaniu jesteśmy wstanie kontrolować tygodniowe wydatki. Robiąc zakupy w większym markecie bez ciągłych wizyt w małych, osiedlowych sklepikach oszczędzamy pieniądze. Po prostu.
  3. Posiłki o stałej porze – z góry wiem, co danego dnia jest na obiad i ile wymaga jego przygotowanie. Mogę np. przygotować sobie go wcześniej, nie tracąc nie potrzebnie czasu na zastanawianie się, kombinowanie czy bieganie po sklepach. Łatwiej wtedy zapanować nam nad regularnością.
  4. Urozmaicony jadłospis – mając przed sobą listę posiłków na cały tydzień nie ma mowy o tym alby dwa razy to samo trafiło na nasz talerz. Dzięki takiej rozpisce nie jemy ciągle tego samego.
  5. Nie wyrzucam jedzenia – nie ma jedzenia, które nigdzie nie pasuje. Tym samym nic nie zostaje, nic się nie psuje i niczego nie trzeba wyrzucać.


Jak planować posiłki?
  1. Stworzyłam listę ulubionych dań – wypisałam wszystko to co lubimy jeść na osobnej kartce z podziałami na śniadanie, obiad oraz kolację i zawiesiłam na lodówce. Jest to taka nasza mała ściąga.
  2. Przeglądam wiele książek kucharskich i stron internetowych z przepisami – bardzo często inspiruję się różnymi przepisami ale również uwielbiam eksperymentować w kuchni.
  3. Przeglądam zapasy w szafkach i zamrażalniku – według tego co już mam, układam jadłospis w pierwszej kolejności. Dzięki temu, nie ma mowy o psuciu i wyrzucaniu oraz „chomikowaniu” jedzenia.
  4. Notuje - ustalone wcześniej posiłki spisuje na kartkę czy do kalendarza, tak aby nic nie umknęło i żebym miała je zawsze na oku, to ułatwia całą sprawę. 
  5. Robię listy zakupów – kiedy, już wszystkie decyzje zostały podjęte, nie pozostało nic innego jak tylko stworzyć listę zakupów na cały tydzień.


W piątkowy wieczór siadamy z kartką, długopisem i moimi kulinarnymi podpowiedziami, planujemy, myślimy i dyskutujemy.
Planowanie wcale nie jest trudne ale wymaga poświęcenia odrobiny chwili, ale w zamian tego mamy spokojniejszą głowę.


A jak to jest u Was?

Planujecie posiłki na cały tydzień, czy raczej idziecie na żywioł?

A może macie jakieś sprawdzone przepisy na szybkie i smaczne dania?

Jeżeli tak, to koniecznie podzielcie się nimi w komentarzu - chętnie wypróbuje. シ

Buziaki. ;*

marca 14, 2018

11 rzeczy, które łączą wszystkie mamy!

11 rzeczy, które łączą wszystkie mamy!

Matka polka?
A może matka roku?
Jakie określenie wolisz?

Dzisiejszy świat jest tak skonstruowany, że współczesne matki prześcigają się w byciu "najlepszymi" i porównują się wzajemnie.
Taki wyścig szczurów.
Mimo wszystko każda matka dla swojego dziecka będzie najlepsza !
Możemy mieć odmienne zdania w każdej możliwej dziedzinie, ale zawsze będzie coś co będzie Naszym wspólnym punktem odniesienia.

I nie ważne ile będzie Nas dzielić, zawsze coś Nas będzie łączyć. ツ
Taka oto dziwna historia. :D

A więc do rzeczy.
Co łączy wszystkie matki?
  1. Martwimy się na zapas - i nie ważne czy Nasze dziecko ma 2 latka czy 5. Zawsze będziemy się przejmować na wyrost. Czy się nie przewróci, nie zakrztusi, nie zachoruje i wiele wiele innych.
  2. Musimy wszystko wiedzieć - taka Nasza kobieca mała wada. Sama również muszę być na bieżąco ze wszystkimi informacjami, aż się boje pomyśleć co będzie gdy Melka będzie starsza. :D
  3. Kochamy bezgranicznie - nikt bardziej nie kocha, nie troszczy się o dziecko niż mama. Nasza matczyna miłość jest niczym studnia bez dna.
  4. Ogarniamy cały, życiowy bałagan - tylko my potrafimy załatwić milion spraw na raz. Są rzeczy, które są nie do wykonania? To Nasza specjalność. To dzięki Nam świat się nie zawalił.
  5. Sterta prania - śmieje się, że z pralką to ja mam romans, a odplamiacz to mój najlepszy przyjaciel.
  6. Bałagan w domu - chociaż ja zdecydowanie bardziej wole określenie twórczy chaos. Macie porozrzucane po całym mieszkaniu zabawki? To możemy przybić sobie piątkę. ツ
  7. Mamy wszystkiego dosyć - nie raz mam ochotę wystrzelić swoje dziecko w kosmos, chociaż na chwile, żeby przestało marudzić. Wystarczy wstać lewą nogą i cały dzień jest do bani. Zdarza się nawet najlepszym.
  8. Dobro dziecka - to jest chyba numer jeden na liście u każdej mamy. Chcemy aby Nasze dzieci były szczęśliwe, spełnione i miały wszystko co niezbędne do szczęśliwego życia.
  9. Umiemy robić kilka rzeczy jednocześnie - gotując obiad, bawisz dziecko, rozmawiasz przez telefon i odkurzasz? Dla mnie to łatwizna ! Po prostu jesteśmy wielofunkcyjne. ツ
  10. Doba jest dla Nas za krótka - już nie raz i to różnymi sposobami próbowałam ją wydłużyć, rozciągnąć chociaż o trzy godzinki, ale nic z tego nie wyszło. Niestety. ;/
  11. Jesteśmy niezastąpione - Dziadek, ciocia, babcia, tata czy wujek. Wszyscy są dobrzy, ale nikt nie jest w stanie zastąpić MAMY!

Dziecko to coś co Nas łączy!
Pamiętajcie, że nie jesteście same.

Jeżeli z czymś się nie zgadzacie lub macie jeszcze jakieś propozycje - koniecznie dajcie znać w komentarzach.

Buziaki. ;*

marca 10, 2018

Pretty Happy - przepis na pokochanie siebie.

Pretty Happy - przepis na pokochanie siebie.

W dzisiejszym wpisie nie znajdziecie gotowych wskazówek na odnalezienie i pokochanie siebie. 
Jest to temat, który będzie wymagał waszego czasu i uwagi. 
Ale mogę powiedzieć, że naprawdę warto.



'Pretty Happy' nie jest jakaś grubą, pełną ciężkich sformułowań encyklopedią, raczej przyjemnie napisaną książką dla kobiet. 
Znajdziecie tam wiele dość oczywistych tekstów, ale również takich, które dają do myślenia oraz powodują, że człowiek chce być tak samo pełen życia oraz energii jak autorka, Kate Hudson.

Kate Hudson – amerykańska aktorka, która pochodzi z Los Angeles. Jej pełne imię to Kate Garry Hudson. Jest córką aktorki Golgie Hawn oraz reżysera i scenarzysty Billa Hudsona. Jej ojczymem jest zaś sam Kurt Rassell. Pomimo tego, że matka chciała, aby skończyła studia na Uniwersytecie Nowojorskim, Kate wybrała aktorstwo. W 1988 roku zadebiutowała w filmie „Desert Blue”. Jednak największym sukcesem okazał się film „U progu sławy”, w którym wcieliła się w rolę Penny Lane. Za swoją rolę dostała nominację do Oscara i otrzymała Złoty Glob. Występuje także na deskach teatru, jednak przede wszystkim znana jest jako aktorka komediowa z Hollywood. Kate wyróżnia się piękną sylwetką, na którą samodzielnie zapracowała. W książce opisuje, jak poprzez zdrowy styl życia osiągnęła stan zgodności z samą sobą i inspiruje do tego rzesze kobiet.


Książka ma formę poradnika, w którym znajdziemy wskazówki dotyczące wprowadzania w życie zdrowych nawyków oraz świadomego podejmowania decyzji wpływających na całe nasze życie.

Dziennik autorki zawiera ogrom inspiracji i masę porad, które przydadzą się, moim zdaniem, każdej kobiecie. 
Przykładem może być lista zdrowych produktów, przykładowy jadłospis czy lista ćwiczeń.








































Bardzo potrzebowałam tej książki, choć wcześniej nie miałam o tym pojęcia. 
Dzięki wydawnictwu "kobieta" została ona wydana w przejrzysty i przyjemny dla oka sposób. 
Już dawno nie trafiłam podobną lekturę- nieszablonową, chodź pierwsze wrażenie na jej temat nie jest jakieś szczególne.
Na pierwszy rzut oka jest to po prostu poradnik, w którym znajdziemy wskazówki jak wprowadzić w życie zdrowe nawyki, jak nad nimi oraz nad swoim organizmem świadomie panować, czyli pozycja jakich wiele.
W książce znajdziemy ogrom motywacji ale także przykładowy jadłospis, spis zdrowych produktów oraz zestaw ćwiczeń, ale aby odkryć wszystkie jej dobre możliwości musicie sami po nią sięgnąć.

„Wsłuchaj się w siebie, w swoje ciało, organizm” – niby wszyscy znamy, ale ile osób wzięło to na poważnie?

Myślę, że nie jestem wyjątkiem.

„Przecież znam siebie i nawet trochę lubię” – w rzeczywistości jest zupełnie inaczej.

Teoretycznie już wcześniej miałam tego (mniejszą lub większą) świadomość, ale przed przeczytaniem "Pretty Happy" wydawało się mi fizycznie nierealne aby jakkolwiek to zmienić.

Autorka dzieli się z nami swoimi sposobami na stanie się lepszą wersją samej siebie i choć może nie ze wszystkimi zgadzam się w stu procentach, myślę, że warto ją przeczytać i samemu ocenić z własnego punktu widzenia.

Ta pozycja może stanowić niezłą inspirację oraz wskazówkę jak odkryć w sobie świadomą i zdecydowaną kobietę, jak również  pomóc szerzej otworzyć oczy.


Lektura pochodzi, tak jak poprzednie, o których pisałam, ze strony zdrowepodejście.pl

Jeśli jeszcze nie znacie tego sklepu to koniecznie na niego śmigajcie. 
Każdy z pewnością znajdzie tam coś dla siebie.
Poprzez książki, suplementy diety aż po zdrową żywność, kosmetyki oraz wiele innych.

Ja osobiście bardzo lubię i polecam. ツ

Jestem ciekawa co sądzicie na temat tego typu książek?
A może mieliście już możliwość mieć już ten tytuł w ręce?
Koniecznie napiszcie w komentarzu. シ

Buziaki. ;*
Copyright © 2016 Optymistyczna Kobieta. , Blogger